UDÓRZ

Relikty zamku w Udórzu to jeden z najbardziej peryferyjnie położonych zakątków Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Z Pilicy należy kierować się na Żarnowiec i – po przejechaniu kilkunastu kilometrów, przy przydrożnym krzyżu – skręcić w prawo, za drogowskazem „Udórz 0,5 km”. Wkrótce znajdziemy się przy niewielkiej kapliczce i tu znów należy skręcić w prawo (dobrze jest obserwować czarny szlak). Po chwili jazdy drogę zagrodzi nam szlaban i tu pozostawiliśmy samochód.
Ruszyliśmy leśną doliną, za znakami czarnymi (niestety – w strumieniu wody brak), po lewej stronie podziwiając ukryte w lesie ostańce. Po jakiś 15 minutach doszliśmy do rozwidlenia dróg, gdzie nasz szlak skręca najpierw w lewo, a w chwilę potem- ostro w prawo, po stromym zboczu. Kto więc zamierza wybrać się na tę wycieczkę np. w klapkach – lepiej niech o takim obuwiu zapomni. Dobre buty się przydadzą, szczególnie przy zejściu. Wspięliśmy się na zboczę i – brodząc w bukowych liściach – dotarliśmy do zamku.
Warownia znajdowała się jakby na osobnym wzgórku. Choć do dziś zachowały się trzy kawałku murów, łatwo można odnaleźć ślady, którędy one biegły. Śladów po pozostałych budynkach – brak. Dodatkowo mury noszą ślady wybierania kamienia. Samotne ruiny żyją własnym życiem, wpuszczając w wapienne ściany korzenie roślin (co Renia uwieczniła). Nie są chyba zbyt często odwiedzane, choć widzieliśmy ślady po ogniskach. Spędziliśmy tam jednak trochę czasu, napawając się atmosferą miejsca.
Zejście było – jak już wspomniałem – z lekkimi przygodami, ale bez dramatu. Spokojnym, spacerowym krokiem wróciliśmy do autka, wciągając podczas marszu w nosy zapach maja.


Strona główna