RUDNO - zamek TENCZYN
Charakterystyczna, pokryta czterospadowym dachem wieża zamku Tenczyn wyraźnie góruje nad okolicą, wraz z przebiegającą u stóp zamkowego wzgórza autostradą A4. My jednak dotarliśmy do ruin z drugiej strony, od wsi Rudno. Jechaliśmy od strony Krzeszowic i tu trzeba uważać na znajdujący się po lewej stronie drogi kierunkowskaz na zamek. Zaczynamy piąć się wyasfaltowaną drogą pod górę, po chwili zaś skręcamy w lewo. Tu trzeba bardzo uważać, gdyż droga jest wąska, a wyjeżdżona po obu stronach drogi trawa znaczy miejsca, gdzie samochody zmuszone były się mijać. Mijamy kilka zabudowań i trzeba gdzieś zostawić samochód. My uczyniliśmy to na parkingu obok niewielkiego kościółka, można to tez zrobić pod samym zamkiem (parking płatny "trzy złote" - pisane słownie). Stąd już widać zamek w całej okazałości.
Wchodzimy przez zakratowaną bramę, mijamy barbakan i aleją wiodącą pomiędzy dwoma murami idziemy przed siebie. Po chwili skręcamy w lewo i dochodzimy do wspomnianej już wieży bramnej. Tu warto spojrzeć w górę - smętne resztki drewnianych schodów świadczą o tym, że chyba jeszcze niedawno (???) można było na wieżę wejść. Teraz jest to niemożliwe. Wkraczamy na dziedziniec z charakterystycznym kasztanem - pomnikiem przyrody. Choć wszędzie widać tablicę o niebezpieczeństwach wiążących się z chodzeniem po murach - nie pilnowani przez nikogo turyści robią co im się żywnie podoba. Grille i pikniki w zamkowych ścianach to żaden oryginalny widok.
Po prawej stronie od bramy widać resztki betonowych schodów, po których można wspiąć się na piętro wschodniego skrzydła zamku. W tym samym skrzydle, tyle że na "parterze" zachowało się kilka komnat o łukowych bądź kopułowatych sklepieniach. Docierając do nich trzeba przedzierać się przez okazałe chaszcze. Mimo, że zamek nie ma jakiegoś wysuniętego punktu widokowego, z samego dziedzińca widać dolinę Wisły i grzbiety Beskidów. W zachodniej części zamku widać basztę z renesansową, ceglana attyka. Gdy zaś będziemy opuszczać dziedziniec, przed bramą warto skręcić w lewo - trafimy do dawnej kaplicy, którą łatwo rozpoznamy po okrągłych oknach.
Ruiny tenczyńskiego zamku zrobiły na nas bardzo duże wrażenie. Dziwi nas, że ruinami nikt nie administruje. Nawet niewygórowana opłata - np. 2 zł pozwoliłaby uzyskać fundusze na remonty i naprawienie tego i owego na zamku... Cóż - o tym, o czym nie pomyślały władze, pomyśleli okoliczni mieszkańcy. W lokalach typu "stodoła" przy parkingu nie ma żadnych problemów z kupnem lodów czy piwa.
UWAGA
- DUCH !!!
Mury tenczyńskiego zamku duchy upodobały sobie z lubością. Na jednej z baszt ukazuje się bowiem wśród płomieni postać płaczącej kobiety; towarzyszy jej szczęk żelaza. Na dziedzińcu zaś czarty pod postaciami psów pilnie strzegą ukrytych pod zamkiem skarbów. Towarzyszy im cień tajemniczego rycerza; śmiałkowie którzy go ujrzeli, nigdy ponoć nie powrócili do domów. My powróciliśmy szczęśliwie, a do tenczyńskich skarbów raczej nam nieśpieszno.