KARŁÓW – SZCZELINIEC WIELKI (919 m n.p.m) – KARŁÓW

Wyruszyliśmy z Kudowy-Zdrój „Szosą Stu Zakrętów” dość wcześnie, ciesząc się ze słonecznej pogody, która w lipcu 2009 roku była rzadkością w Kotlinie Kłodzkiej. Szosa rzeczywiście wiła się wśród lasów Gór Stołowych, by doprowadzić nas do Karłowa – wsi, która jest przede wszystkim miejscem wyjścia na Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.), najwyższy szczyt tego pasma. Karłów składa się przede wszystkim z parkingów, lokali i budek gastronomicznych oraz parku dinozaurów. Droga, którą wyruszyliśmy żółtym szlakiem ku Szczelińcowi, obstawiona jest z obu stron handlującymi, u których można kupić sudeckie ciupagi, świstaki, oscypki i inne towary, właściwe bardziej Wiśle lub Zakopanemu niż temu regionowi Polski. Jedynymi akcentami miejscowymi były figurki Liczyrzepy vel Karkonosza. Trochę szkoda, że ten region jest pozbawiony własnej tożsamości, a pamiątki są sprowadzane z Chin via Podhale.
Szlak na Szczeliniec to kamienne schody, istniejące tu od 1814 roku. Po ok. 25 minutach schodzi on do Pasterki, zaś w prawo odbija trasa wiodąca ku szczytowi. Ona to doprowadziła do mającego ponad 150 lat schroniska PTTK, obecnie po remoncie. Przed schroniskiem znajduje się skalny taras widokowy, skąd rozpościera się widok m.in. na Błędne Skały, Broumowskie Ściany oraz leżącą u podnóża Pasterkę. Obok tarasu, w skale znajdują się tablice pamiątkowe, upamiętniające Franza Pabla - pierwszego oficjalnie mianowanego przewodnika w Sudetach oraz Johanna Wolfganga Goethe..


W samych schronisku odpoczęliśmy przy dźwiękach swinga i ruszyliśmy na trasę turystyczną (wstęp – 5 PLN). Ta poprowadziła nas pomiędzy skalne formy, łącznie z najwyższym punktem na trasie oraz w szczeliny i rozpadliny Piekiełka, mokre, chłodne i czasami tak wąskie, że trzeba było zdejmować z pleców nosidełko z Mikim. Sam Mikołaj wiele sobie z tego nie robił, ponieważ smacznie spał i ominęły go atrakcje z trasą związane. W końcu jednak dotarliśmy do kolejnych tarasów widokowych – tym razem z widokiem na Karłów, Góry Bystrzyckie i Masyw Śnieżnika w oddali. Stąd kolejnymi schodami zeszliśmy w dół, by naszą wyprawę zakończyć jedząc gofry i obserwując kolejne osoby, wdrapujące się na górę.


UWAGA - DUCH !!!


Raz w roku, w czas Wielkanocy wśród szczelinieckich skał można ponoć spotkać ducha rycerza - pana onegdaj stojącego tu zamku. Pokutuje za swój grzeszny żywot, jęczy i narzeka. My na widmową postać nie trafiliśmy - wszak do Wielkanocy było jeszcze daleko...





Strona główna