SMOLEŃ


Jadąc od strony Zawiercia, mijamy Pilicę i kierujemy się na Wolbrom. Po chwili pniemy się ostro do góry, a z prawej strony ukazują się nam zalesione wzgórza. Na szczycie jednego z nich ukrył się zamek Smoleń.
Zjazd na leśny parking pod zamkiem dość łatwo jest przegapić - brak jest bowiem jakichkolwiek drogowskazów. Jest owszem jeden - do ośrodka kształcenia nauczycieli (też można skręcić). Jadąc główną drogą zobaczymy po lewej stronie zbudowania, po czym będzie skręt w prawo - i tam właśnie zjeżdżamy. Trafiamy na trawiasty parking z daszkami i miejscem do grillowania. Stamtąd pniemy się szlakiem pod górę. Po lewej stronie, wśród drzew majaczyć będą kontury murów.
Sam zamek to dwie części obwarowań. W obrębie pierwszej - do której prowadzi gotycko sklepiona brama - znajdziemy ścieżkę, która poprowadzi nas prawie pod górującą nad ruinami basztę. Przez dziurę w murze przejdziemy do drugiej. Stąd można się już wdrapać pod samą wieżę, co jednak wymaga trochę wysiłku. Wynika to z tego, że co prawda szlak zaopatrzono w metalowe klamry, najniższe stopnie jednak ktoś... hmmm... zawłaszczył. Ostatecznie zrezygnowaliśmy ze wspinaczki, wybierając obejrzenie wieży (ze sporą dziurą w murze) z dołu. W tej części znajdują się także ruiny części mieszkalnej i studnia. Stąd przez kolejną dziurę w murze schodzi się na dół. Zamek Smoleń jest miejscem niewątpliwie urokliwym i godnym zobaczenia, nie mniej zagospodarowanie turystyczne pozostawia wiele do życzenia. A zacząć by można przynajmniej od drogowskazów....


Strona główna