SŁAWKÓW


Sławków to urokliwe, ponad ośmiusetletnie, miasteczko leżące na pograniczu Zagłębia i Małopolski, przy trasie olkuskiej. Warto z niej zjechać i choć na chwilę w nim przystanąć. Ale uwaga - wiele uliczek jest tu wąskich i jednokierunkowych, co czyni poruszanie się po Sławkowie nieco utrudnionym i frapującym. Mu dotarliśmy tam od strony Okradzionowa, parkując samochód niedaleko rynku, przy kościółku Św. Józefa. Mieliśmy szczęście trafić na Dni Sławkowa, przez co rynek zastawiony był sprzętem nagłaśniającym oraz gastronomią. Nie umniejszyło to jednak jego walorów architektonicznych, gdzie trzeba zwrócić uwagę na stylowe podcienia. Uwagę przyciąga - poza ratuszem oczywiście - znajdujący się w północno-wschodniej części rynku budynek "Austerii" - drewnianej XVIII-wiecznej karczmy, do dziś serwującej jadło i napitek. Nadmienić trzeba tu także, że drewnianych budynków w Sławkowie nie brakuje. Powciskane tu i ówdzie pomiędzy murowane domostwa, przypominają dawne czasy wdzięcznie się komponując w krajobraz miasteczka. Godnym wspomnienia jest także wystawa miejscowego Koła Łowieckiego CIETRZEW, której to sposób prezentacji zapadł nam w pamięć. Sławkowskich myśliwych pozdrawiamy.


Z rynku, mijając po prawej stronie wspomnianą już "Austerię", poprzez Mały Rynek oraz ulicę Staropocztową ruszyliśmy do ruin zamku. Ruiny znajdują się po lewej stronie drogi i - jak to coraz częściej bywa - są otoczone metalowym płotem i zamknięte dla turystów. Można sobie jedynie poczytać znajdującą się przy bramie tablicę informacyjną i popstrykać fotki przez parkan. Dokoła walają się materiały budowlane, a po samych zamkowych ścianch widać, iż jest to kamień świeży, a nie historyczny. Nasze wrażenia ze Sławkowa ? Miasteczko - klimatyczne i warte zobaczenia, sam zamek - do dużej poprawki.




Strona główna