ŻABNICA SKAŁKA – RYSIANKA (1322 m.n.p.m.) – HALA LIPOWSKA (1290 m.n.p.m.) – REDYKALNY WIERCH (1144 m.n.p.m.) – ŻABNICA SKAŁKA

Celem jazdy była Żabnica Skałka. Samochód zostawiliśmy obok ostatniego przystanku PKS, przy niewielkim sklepie po prawej stronie drogi. Stąd wychodzą dwa szlaki – zielony biegnący na Rysiankę oraz czarny na Boraczą. My powędrowaliśmy zielonym. Początkowo szliśmy asfaltem pomiędzy domami, potem szlak skręcił w żwirowana drogę. Po jakiś 20 minutach wędrówki rozpoczęliśmy wspinaczkę. Przez pierwsza godzinę idzie się intensywnie pod górę, dość gęstym lasem oraz wyrębami. Kres ostrego wspinania wieńczy dojście do prawie płasko wiodącej górskiej drogi. Ta szliśmy jakieś 10-15 minut, po czym, zakosami, znów zaczęliśmy się wspinać. Ze szlaku rozpościerają się wspaniałe widoki na Romankę (1366 m.n.p.m.), wierch Abramów oraz dolinę Żabnicy. Po 2 godz. marszu wyszliśmy na trawiasty grzbiet Hali Pawlusiej, gdzie przywitał nas widok na Pilski (1557 m.n.p.m.) oraz Babią Górę (1725 m.n.p.m.). Stąd jeszcze 15 minut i dotarliśmy do schroniska pod Rysianką.
Spore, drewniane schronisko PTTK nie zachwyciło ale i nie odstręczyło. Pan za barem był lekko zakręcony i o mały włos nie zapłacilibyśmy dodatkowo za rachunek naszych poprzedników. Większość czasu spędziliśmy przed budynkiem, w towarzystwie gór i innych turystów. Po jakiejś godzinie siedzenia zdecydowaliśmy się, że pora odbyć 10 minutową marszutę do sąsiedniego schroniska na Hali Lipowskiej..


To niewielkie schronisko wydało nam się przyjemniejsze. Amatorów widoków może ono rozczarować, ponieważ schowane jest w lesie, co nie znaczy, że stojące przed nim ławy nie toną w słońcu. Po konsumpcji czekolady pożegnaliśmy je i obierając żółty szlak ruszyliśmy dalej.


Ten kolor szlaku obraliśmy nie bez przyczyny. Wiedzie on bowiem grzbietem, poprzez Hale: Bieguńską i Gawłowską. Rozpościera się stąd wspaniały widok na: stoki Pilska, dolinę Złatnej, Krawców Wierch (1084 m.n.p.m.) z grzbietem , kończącym się nasza ulubioną Kubiesówką., Muńcuł (1165 m.n.p.m.) oraz Rycerzową (1226 m.n.p.m.). W oddali majaczą grzbiety Tatr i Małej Fatry. Na długi czas zapomnieliśmy o bożym świecie, polegując w piekącym, wrześniowym słońcu i upajając się widokami.



Cóż - trzeba było iść dalej. Powędrowaliśmy więc ku Redykalnemu Wierchowi, gdzie opuściliśmy żółty szlak (schodzi do Rajczy) i dalej ruszyliśmy czarny, który powódl nas poprzez „morza” młodej świerczyny ku Hali Boraczej. Wokół czuć było zapach żywicy. Murowany klocek schroniska PTTK na Hali Boraczej widzieliśmy tylko z drogi, gdyż nie ciągnęło nas tam. Szlak schodzący w dół był zniszczony przez zwózkę drzewa, wkrotce jednak zamienił się w asfaltową jezdnię, która doprowadziła nas z powrotem do samochodu.




Strona główna