![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Wróciliśmy więc do samochodu, a tym - do drogi głównej i pojechaliśmy dalej
wspomnianą już ulicą. Po przejechaniu ok. kilometra po prawej stronie przy drodze pojawił się las, a w nim - na samotnym ostańcu, dobrze widocznym z drogi - resztki warowni.
Sam zamek to zawieszone wysoko ponad głowami dolne części murów. Wejść do góry nie próbowaliśmy, ponieważ tego dnia padało i kamienie były dość śliskie. Na podstawie obecnego stanu trudno ustalić, którędy biegła droga do zamku. U stóp skały widać za to zarysy fosy i obwarowań ziemnych. Warownia nie jest duża, toteż była to raczej strażnica, niż główny zamek. Jej funkcję tłumaczy też bliskość zamku w Ogrodzieńcu.
Nasza wizyta u stóp warowni nie trwała długo. Wracając towarzyszył na widok tonących w zachodzącym, kwietniowym słońcu ryczowskich wapieni.