Jako, że pora była wczesna, postanowiliśmy „odwiedzić” Przegibek. Wyruszyliśmy więc, biegnącym lasem, szlakiem niebieskim. Nie jest on specjalnie atrakcyjny, ale po 1,5 godziny przywiódł nas do schroniska PTTK na Przegibku. Tu ruch jest zawsze duży, a porcje małe (szczególnie pierogów). Dodatkowymi atrakcjami były: lane „Brackie” i menażeria w postaci bernardyna oraz kozy wszystkożernej, która dość śmiało spacerowała sobie między ludźmi. My nie zabawiliśmy tam długo – ot, by zebrać siły do powrotu. Ten odbył się już szlakiem czerwonym, biegnącym szczytami, który wyprowadził nas na sam szczyt Rycerzowej. Z niego to, a właściwie spod niego znów zachwyciły nas Beskidy. Na powrót wybraliśmy wariant zielono-niebieski, przez przełęcz Kotarz. Schodząc, znów przez Małą Rycerzową, oczom naszym ukazały się kolejne widoki – pokazały się nawet: Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) i Barania Góra (1220 m.n.p.m.).
Po chwili jednak szlak wszedł do lasu, a nam pozostało jeszcze zdobycie Wiertalówki (1071 m.n.p.m.) i zejście z przełęczy
rozoranym przez drwali szlakiem do doliny Danielki, gdzie czekał na nas samochód.

Strona
główna