RÓWNICA (883 m.n.p.m.)

Zima A.D. 2006/2007 nie rozpieszczała nas bielą i tonącymi w sannie krajobrazami. Zawitawszy w lutym do Wisły, postanowiliśmy poszukać jej uroków. Nasze kroki, a może raczej koła „Daćki” skierowaliśmy na Równicę (883 m.n.p.m.) – szczyt górujący po wschodniej stronie Ustronia.
Kręta, ale dobra jakościowo droga, doprowadziła nas na podszczytową polanę z parkingami. Im wyżej się wspinaliśmy – tym zimowych widoków było coraz więcej i więcej. Przed zaparkowaniem zatrzymał nas punkt poboru opłat – by tu wjechać, trzeba uiścić opłatę 5 złotych. Wysiedliśmy z auta i od razu poczuliśmy prawdziwą zimę. Lekki mrozik i czyste, „ostre” powietrze od razu wprawiło nas w lepszy humor. Byliśmy na górze dość wcześnie – przed 10 rano – dzięki czemu mogliśmy podziwiać wspaniałe, nie zamglone widoki. A te obejmowały przede wszystkim pasmo Czantorii i Stożka, Baranią Górę, a w oddali majaczyły grzbiety Beskidu Żywieckiego, Śląsko-Morawskiego oraz Małej Fatry. Zmrożony śnieg wesoło skrzypiał pod nogami.



Lekko zziębnięci postanowiliśmy ogrzać siebie i nasze gardła. Jednak schronisko PTTK na Równicy, mimo iż najbliżej parkingu, nie przekonało nas. Cóż – nie przepadamy za skórzanymi kanapami. Woleliśmy wyruszyć za znakami zielonymi i niebieskimi, które doprowadziły nas do ukrytej w lesie ZBÓJNICKIEJ CHATY.
Miejsce to położone jest uroczo. Z jednej strony osłonięte od wiatru, z drugiej zaś – z licznych tarasów rozpościerają się wspaniałe widoki. Sama zaś CHATA tonie w półmroku; wchodząc z podwórza, jasnego od słońca odbijającego się od śniegu, wydało nam się, iż jest tam całkiem ciemno. Ceny może do najniższych nie należą, ale warto skusić się na grzane wino czy lody z gorącym sosem z owoców leśnych. Wewnątrz roznosi się zapach drewna płonącego w kominku. Przed budynkiem, pod zadaszeniem, pali się ognisko, na którym można upiec zakupione kiełbaski. Miejsce to tak nas urzekło, iż spędziliśmy tam ponad godzinę, korzystając ze wspaniałych promieni zimowego słońca..



Schodząc do samochodu, jeszcze raz mieliśmy przed oczyma Beskidy, tym bardziej coraz szczelniej chowające się za wstająca z dolin mgłą.




Strona główna