Odpocząwszy i pokrzepiwszy się ruszyliśmy dalej, znanym już nam szlakiem czerwonym. Ten zawiódł nas na Halę na Małej Raczy, która zachwyciła nas wspaniałą jesienną kolorystyką traw. Roztacza się stąd widok na doliny potoków Racza i Śrubita. Wszystko tonęło w czerwieni, żółci i zieleni, a nad halą szumiał wiatr. Ruszyliśmy więc dalej, przemierzając iglasto-buczynowe lasy. Od czasu do czasu – z Hali Śrubita i spod Abramowa – mogliśmy dostrzec schroniska: na Wielkiej Raczy i na Przegibku.
Do tego drugiego dotarliśmy po ok. 2,5 godziny dość urozmaiconego marszu. Szlak wychodzi z lasu i od razu trafiamy na węzeł szlaków – stąd ku Wielkiej Rycerzowej idą: czerwony i niebieski. My zaś wybraliśmy czarny, który drogą między zabudowaniami poprowadził nas do schroniska PTTK na przełęcze Przegibek, które przycupnęło pod lasem pod stokami Bendoszki Wielkiej (1144 m.n.p.m.). Miejsce to osobliwie wybrały sobie na cel wędrówek osoby duchowne płci obojga oraz studenci pewnej uczelni w 100licy, mówiący wyłączne w języku Dżordża Dablju Busza. Nie zmienia to faktu, że przyjemnie odpoczywa się przed nim, sącząc „Brackie” i spoglądając ku obu Rycerzowym.
 |
 |
Odpocząwszy, ruszyliśmy w doliny, ku Rycerce Kolonii za znakami zielonymi. Szlak początkowo, wraz z czarnym, pnie się ku szczytowi Bendoszki, po chwili jednak odbija w lewo i zakosami zaczyna schodzić ku dolinom. Po ok. 1 godz. byliśmy już na dole, zapakowaliśmy się w samochód i ruszyliśmy ku… Wiśle, nader malowniczą drogą, wiodącą przez Koniaków i Istebną.
Na Wielką Raczę wróciliśmy pewnej słonecznej, sierpniowej soboty 2009 roku silną ekipą z Mikołajem w nosidełku. Parking „Leśna Szkoła” w Rycerce-Kolonii ok. 10.00 był już pełen samochodów, a żółtym szlakiem ku Raczy podążało wielu turystów. Podążyliśmy pod górę i my, zatrzymując się od czasu do czasu.
Dotarłszy na miejsce, rozłożyliśmy się „obozem” na szczycie, nie wiadomo czy po polskiej czy słowackiej stronie. Pogoda była łaskawa i z platformy na Raczy rozciągał się wspaniały widok na Beskid Żywiecki, Śląski, Mały i Śląsko-Morawski, Małą Fatrę, Tatry, a kiedy wytężyło się wzrok, można było dostrzec nawet Gorce. Dodatkową atrakcją było mnóstwo jagód, które zainteresowały przede wszystkim panie. Mikołaj miał natomiast małą przygodę z pszczołą (użądliła naszego synka), przy okazji której dowiedzieliśmy, że GOPR na Wielką Raczę dociera z Hali Miziowej lub Szczyrku. Za okazaną pomoc dziękujemy: panu, który poratował nas „Amertilem”, pani doktor na szlaku i panu ze schroniska, który zaoferował się zwieźć nas na dół. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i bez większych przygód zeszliśmy na parking.