RABSZTYN
Droga do tego zamku prowadzi od nas przez Chechło i Klucze. Dlaczego wspomniałem te dwie miejscowości? Są to bowiem punkty widokowe na Pustynię Błędowską. Od strony Chechła znajdziemy prawie pustynne krajobrazy z piaskiem i pamiętającymi marszałka Rommla (który ćwiczył tu swój Afrika Korps) resztkami stanowiska dowodzenia. Natomiast z kluczewskiej góry Czubatki zobaczymy młody i zielony las, któremu daleko do Sahary. Co prawda dużo się pisało o odlesieniu pustyni, ale od słów do czynów...
Z Kluczy przez Jaroszowiec ruszamy do Rabsztyna. Podolkuski zamek wyraźnie góruje nad okolicą. Pomimo, że nie ma baszt, jego wysokie ściany wyraźnie wznoszą ku górze. Parkujemy w bocznej uliczce pod zamkiem (jest tu prowizoryczny parking, darmowy). Stąd, rozpadającymi się drewnianymi schodami pniemy się ku górze. Niewielką dziurą w murze dostajemy się na zamek - brama główna znajduje się bowiem obecnie 1,5 metra nad ziemią.
Wewnątrz obwarowań od razu można dostrzec, iż zamek został przebudowany na pałac - miast solidnych murów widzimy wykusze okienne. Stąd spoglądamy w dół, ku Olkuszowi (w oczy bije nam przede wszystkim osiedle o soczyście niebieskich dachach). Na skale znajdującej się wewnątrz zamku wznosiły się kiedyś średniowieczne umocnienia. Wdrapanie się na nią wymaga nieco gimnastyki. Z góry bardzo ciekawie wygląda część bramna. Same ruiny otaczają reszki fosy, przez którą przerzucono drewniany most, który przekraczamy i wracamy do auta.