MORSKO


Mijamy Zawiercie, kierując się na Włodowice. Po drodze będą nam towarzyszyć drogowskazy na "Ośrodek Wypoczynkowy MORSKO". Mimo, iż jedziemy zobaczyć ruiny zamku - to jest cel naszej podróży. Mijamy Włodowice i wjeżdżamy na leśną drogą z betonowych płyt. Doprowadzi nas ona do bramy ukrytego w lesie ośrodka. Samochód zostawiliśmy przed bramą i mijając po jednej stronie hotel, pod drugiej korty, weszliśmy wgłąb. Po jakiś 200 metrach pojawił się drogowskaz "zamek". Minęliśmy drewnianą budkę z piwem za 6 złotych i podeszliśmy bliżej warowni.
Od frontu do zamku dobudowano jakieś budynki o zakratowanych oknach oraz zrobiono taras, obsadzony kwiatami Wyższe partie też przebudowano na części mieszkalne. Na sam zamek nie da się wejść - choć na koronie murów (???) widnieje balustrada, schody prowadzące w górę kończą się zamkniętymi drzwiami. W pobliżu brak żywego ducha, więc nie wiadomo, czy zamek jest udostępniany: z wiszących w gablotach wywieszek też niewiele wynika (oprócz historii zamku). Obeszliśmy warownię, na murach której wiszą tabliczki o zakazie wchodzenia na nie. Szkoda - oparte na skałach resztki baszt wyglądało kusząco, a z ich szczytu roztacza się zapewne piękny widok. Ale cóż - zamek jest na terenie prywatnym, a właściciele większą wagę przykładają do innych atrakcji - np. stoku narciarskiego.


Strona główna