MORSKIE OKO (1410 m.n.p.m) – CZARNY STAW (1581 m.n.p.m) – MORSKIE OKO

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy… konno. No, nie wierzchem, tylko góralskimi wozami, które powiozły nas przez rzekę ludzi, wędrujących w słoneczne, wrześniowe przedpołudnie do Morskiego Oka. W towarzystwie tętentu końskich kopyt, po ponad godzinie dotarliśmy na Polanę Włosienica, skąd - już pieszo – podążyliśmy ku schronisku PTTK.
„Jesień i Zima” – tak można by nazwać to, co ujrzeliśmy na tatrzańskich stokach, Podczas gdy na znajdujące się na południowy zachód od jeziora Miedziane (2253 m.n.p.m) prezentowało nam się w zdecydowanie jesiennych, złotych barwach, na stokach od Mnicha (2067 m.n.p.m), poprzez Mięguszowiecki Szczyt (2253 m.n.p.m), Rysy (2499 m.n.p.m) po Wyżni Żabi Szczyt (2256 m.n.p.m) zagościła już zima. Znad Czarnego Stawu mieliśmy wkrótce zobaczyć tumany śniegu, mieniące się w słońcu. Póki co jednak wmieszaliśmy się tłum przed schroniskiem i na brzegach Morskiego Oka, który bardziej przypominał plażę w Łebie, niż Tatrzański Park Narodowy. Wśród ludzi buszowały orzechówki, które, nic sobie nie robiąc z natłoku turystów, pozbawiały ich jedzenia.


Pokrzepiwszy się co nieco, ruszyliśmy nad Czarny Staw. Szlak czerwony, z której strony jeziora byśmy nie szli, przewidywał ok. godzinę marszu. Przez pierwsze 20 minut to dość przyjemna wędrówka z widokami na schronisko, potem zaś – dość forsowne, ale niezbyt długie podeście kamiennym traktem pod sam Staw. Tu ludzi było zdecydowanie mniej, więc i więcej spokoju. Można było zapatrzeć się w majestat kamiennych zboczy opadających ku wodzie. Gdzieś na zboczach widać było niewielkie sylwetki ludzkie tych, którzy wybrali wspinaczkę na Rysy.



My jednak tę odkładamy na bliżej nieokreśloną przyszłość. Póki co, zeszliśmy do schroniska, podziwiając po drodze grę barw i cień na tafli Morskiego Oka




Strona główna