Do schroniska dotarliśmy porą późnośniadaniową. Nie omieszkaliśmy spłukać gardła lanym Żywcem i połakomić się na przepyszny drożdżowy kołacz z rabarbarem i jagodami. Potem zalegliśmy na łące przed schroniskiem, skąd mogliśmy dostrzec tym razem Skrzyczne (1257 m n.p.m.) z Baranią Górą (1220 m n.p.m) oraz Beskid Żywiecki z Pilskiem (1557 m n.p.m.) i Romanką (1366 m n.p.m.). Jeśli zaś dobrze wpatrzyło się w błękit na horyzoncie, można było zobaczyć zarysy grani Małej Fatry, a konkretnie Wielkiego Rozsutca.
Posiliwszy Mikusia pysznym żurkiem, ruszyliśmy z powrotem tym samym szlakiem, nie omieszkując zagościć na dłużej w jagodach. Zejście obyło się bez większych przygód, a w międzyczasie błękitne, zamglone powietrze przeczyściło się, więc schodząc mogliśmy dostrzec m.in. Jezioro Goczałkowickie i... Elektrownię w Jaworznie.

Strona
główna