![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ze szczytu ruszyliśmy w dół, z powrotem ku przełęczy. Minęliśmy schronisko, którego aktywność w ogóle nie wzrosła, by po pół godzinie znów znaleźć się przy samochodzie. Nim wsiedliśmy do „Daćki”, odwiedziliśmy kolejny z cmentarzy z okresu operacji gorlickiej 1915 roku, tym razem znajdujący się na samej przełęczy. Ta nekropolia jest zadbana, a nad miejscem spoczynku 174 austrio-węgierskich żołnierzy wznosi się drewniany ołtarz. Przez chwilę przechadzaliśmy pomiędzy tonącymi w słońcu grobami, po czym – samochodem – ruszyliśmy ku naszej kwaterze w Smerekowcu.
Ze schroniska ruszyliśmy dalej szlakiem zielonym. Po chwili wyszliśmy z podmokłego lasu na szeroką żwirową drogę, biegnącą grzbietem. Doprowadziła nas ona do górnej stacji nieczynnego latem wyciągu. Było to jedyne miejsce na trasie, skąd można było zobaczyć częściową choćby panoramę Beskidu Niskiego – widok na dolinę Małastówki i zalesione szczyty Kornuty (677 m n.p.m.) i Zawierszy (669 m n.p.m.). Wkrótce potem dotarliśmy do niepozornego szczytu Magury Małastowskiej, który odznaczył się tabliczką przybitą do drzewa, zarośniętymi krzakami drogowskazami i cmentarzem z okresu I wojny światowej. Tu też zatrzymaliśmy się, przysiadłszy na kamiennym wale otaczającym zaniedbany cmentarz z próchniejącymi krzyżami i zacierającą się inskrypcją na kamieniu.






