PRZEŁĘCZ MAŁASTOWSKA (606 m n.p.m.) – SCHRONISKO PTTK POD MAGURĄ MAŁASTOWSKĄ – MAGURA MAŁASTOWSKA (813 m n.p.m.) – PRZEŁĘCZ MAŁASTOWSKA

Upalnym lipcowym rankiem podjechaliśmy krętą górską drogą od strony Gładyszowa i Smerekowca na Przełęcz Małastowską. O tej porze było tu pusto i spokojnie, więc nie było także problemów z miejscem na leśnym parkingu. Zostawiliśmy samochód i – wiedzeni kierunkowskazami i niebieskim szlakiem – ruszyliśmy asfaltową droga w stronę szczytu Magury Małastowskiej. Wkrótce szlak i jezdnia się rozeszły, a z drogowskazów wynikało, że szlakiem, leśną drogą, jest o połowę bliżej. Skręciliśmy więc na szlak, by wspinać się podmokłym lasem w górę. Napotkaliśmy też pierwszego przedstawiciela fauny Beskidu Niskiego – żabę.
Po około dwudziestu minutach marszu naszym oczom ukazał się drewniany budynek schroniska. Nie było tu żywego ducha, a jedyna kręcąca się po jadalni osoba była gościem. Nawoływania przy drewnianej windzie „spożywczej” również nie dały rezultatu – może pora naszego przybycia była zbyt wczesna? Uraczyliśmy się więc prowiantem przyniesionym na własnych plecach. Napotkaliśmy także drugiego przedstawiciela beskidzkiej fauny – niejakiego felis domesticus, czyli kota, który nie spodobał się Mikusiowi.



Ze schroniska ruszyliśmy dalej szlakiem zielonym. Po chwili wyszliśmy z podmokłego lasu na szeroką żwirową drogę, biegnącą grzbietem. Doprowadziła nas ona do górnej stacji nieczynnego latem wyciągu. Było to jedyne miejsce na trasie, skąd można było zobaczyć częściową choćby panoramę Beskidu Niskiego – widok na dolinę Małastówki i zalesione szczyty Kornuty (677 m n.p.m.) i Zawierszy (669 m n.p.m.). Wkrótce potem dotarliśmy do niepozornego szczytu Magury Małastowskiej, który odznaczył się tabliczką przybitą do drzewa, zarośniętymi krzakami drogowskazami i cmentarzem z okresu I wojny światowej. Tu też zatrzymaliśmy się, przysiadłszy na kamiennym wale otaczającym zaniedbany cmentarz z próchniejącymi krzyżami i zacierającą się inskrypcją na kamieniu.


Ze szczytu ruszyliśmy w dół, z powrotem ku przełęczy. Minęliśmy schronisko, którego aktywność w ogóle nie wzrosła, by po pół godzinie znów znaleźć się przy samochodzie. Nim wsiedliśmy do „Daćki”, odwiedziliśmy kolejny z cmentarzy z okresu operacji gorlickiej 1915 roku, tym razem znajdujący się na samej przełęczy. Ta nekropolia jest zadbana, a nad miejscem spoczynku 174 austrio-węgierskich żołnierzy wznosi się drewniany ołtarz. Przez chwilę przechadzaliśmy pomiędzy tonącymi w słońcu grobami, po czym – samochodem – ruszyliśmy ku naszej kwaterze w Smerekowcu.