BABICE - zamek LIPOWIEC
Podjeżdżając na prywatny, okazały parking w Babicach ("trzy złote za cały dzień"), zamku właściwie nie widzieliśmy. Przed nami góruje okazałe, porośnięte bukowym lasem wzniesienie, z którego wystaje okrągła baszta, podobna raczej do komina. Stąd ul. Podzamcze pniemy się do góry, aż do podnóża drewnianych schodów, które poprowadzą nas do zamku. Stopni jest 257, a na samej trasie umiejscowione są ławeczki, dla złapania oddechu. Szlak ten zaprowadzi nas do nurów. Tu skręcamy w prawo i po chwili docieramy do bramy. Przekraczając ja znajdujemy się na zamku dolnym, gdzie stoi kramik z mieczami, smokami i plastikowymi wojami, ławki oraz zalatujący fetorem wychodek. Drewnianym pomostem wkraczamy na zamek główny. Wstęp kosztuje 4,40 zł dorośli (ale my trafiliśmy na promocję - 4 zł). Zaraz po wejściu znajdujemy się w gotycko sklepionej bramie. Jeśli skręcimy w lewo - rozpocznie się nasza wędrówka w górę, ku wieży z platformą widokową. Wspinaczka na nią nie należy do najłatwiejszych - szczególnie jej ostatni odcinek, czyli prawie pionowa drabinka. Ze szczytu rozciąga się widok na dolinę Wisły, widoczne w oddali kominy i szyby Śląska i Zagłębia oraz Beskidy z Babią Górą i Pilskiem.
Po zaliczeniu atrakcji związanych z zejściem z wieży, warto zwiedzić dostępne dwa piętra zamku. Drugie ostatnie, pozbawione jest dachu - warto tu zwrócić uwagę na kąty komnat, gdzie widać jeszcze ślady po piecach i kominkach. Na pierwszym można zobaczyć m.in. resztki kaplicy, zakrystię, cele więzienne i poprawcze - warownia była bowiem przez długi czas więzieniem. Tu też znajduje się ekspozycja muzealna. Parter to przede wszystkim dziedziniec z obowiązkowymi dybami oraz Karczma "Czarny Rycerz", urządzona w zamkowych pomieszczeniach, w których stoi m.in. okazały stół do ucztowania. Schłodziliśmy (no, nie wszyscy) tu nasze gardła piwem, które okazało się mieć magiczną moc - niesione w plastikowym kufelku po schodach w dół w cudowny sposób dodawało sił wspinającym się pod górę. .
UWAGA - DUCH !!!
Na zamku w Lipowcu bywa ponoć jeszcze wciąż biskup Zbigniew Oleśnicki, który w księżycowe noce zajeżdża karetą na dziedziniec, poczym znika w podcieniach. Cóż - podczas naszej wizyty mnogość turystów z pewnością zniechęciła Jego Eminencję do wizyty na włościach.