BUDAŃSKI LABIRYNT

Budapeszteńskie Wzgórze Zamkowe to nie tylko to, co z znajduje się nad ziemią. Warto zejść także pod ziemię i zwiedzić szlak budańskiego "Labiryntu" (Budavári Labirintus). Wejście do niego znajdziemy na Úri utca, pod numerem 9. Są to niepozorne drzwi ze schodami biegnącymi ostro w dół. Warto zejść i po zapłaceniu 1400 forintów za wstęp, zagłębić się w chłodne, tajemnicze podziemia.
Pierwsze, co zwraca uwagę, to fakt, iż brak jest tu przewodnika i wyznaczonych grup zwiedzających. Chodzi się tu samopas, niejednokrotnie rzeczywiście błądząc w zaułkach. Sam "Labirynt" podzielony jest na kilka części - mamy tu m.in. część prehistoryczną z odtworzonymi najsławniejszymi malowidłami naskalnymi oraz część średniowieczną z posągami bogów i rycerzy. Wędrując, co chwilę mijamy studnie, których wywiercono to ok. 80. Panującą atmosferę doskonale podsycają płynące z głośników dźwięki: bębny lub okrzyki i szczęk broni. Przyciemnione oświetlenie potęguje wrażenie tajemniczości. W pewnym momencie Renia wyczuła dobrze znaną z węgierskich piwnic woń wina. I rzeczywiście - zapach ten doprowadził nas do Komnaty Renesansowej, na środku której stoi fontanna, a z niej, zamiast wody, płynie... czerwone wino, a ustawione dookoła kamienne ławki zapraszają do spoczynku.
Ostatnią część labiryntu stanowi Labirynt Przyszłości - propozycje skamielin, jakie pozostaną po naszej cywilizacji; znajdziemy tu m.in. skamieliny telewizora czy laptopa. Na powierzchnię można wyjść w dwóch miejscach: przy wejściu lub bardziej na południe - przy Lovas út. Jeśli zaś bardzo spodobałoby się nam w budańskich podziemiach - obok kasy znajduje się niewielka knajpka.


Tym, którzy szukają większej ilości informacji, polecamy poniższą stronkę:




Strona główna