Z Kubiesówki wyruszyliśmy żółtym szlakiem na Krawców Wierch. Czekał nas niewiele ponad godzinny marsz drogą, która łagodnie pnie się lasem. Okolice te obfitują w grzyby i jagody. Tak więc rozglądając się za owocami runa leśnego, niezbyt zmęczeni dotarliśmy na rozległą, trawiastą polanę Krawcula, gdzie stoi bacówka PTTK. Samotne schronisko doskonale wkomponowuje się w spokojny krajobraz smaganych wiatrem traw. Nieco peryferyjne położenie przydało temu miejscu atmosfery wyciszenia. Szybko można się zasłuchać w niezmącona ciszę. Takich miejsc w górach zostało naprawdę niewiele.
Ochłodziwszy gardła chmielnym napojem ruszyliśmy z powrotem na Kubiesówkę, zbierając spore żniwo podgrzybków, prawdziwków i rydzy. Grzyby usmażyliśmy dzięki uprzejmości gospodyni schroniska, pani Teresy Komorek. Trzeba także pochwalić kuchnię pani Teresy – obiad smakował wybornie. Strudzeni dniem, szybko zapadliśmy w sen, by nazajutrz opuścić gościnne progi i – zachwyciwszy się jeszcze raz widokami – zejść ku Glince. Ale my tu wrócimy…
Na Kubiesówkę powróciliśmy jesienią, szukający spokoju i grzybów - wszystko znaleźliśmy. Do domu przywieźliśmy także jesienne impresje.