EGER
Czerwone mury zamku widać chyba z każdego punktu Egeru - najpiękniejszego miasta węgierskiej północy. Wznoszą się one majestatycznie nad dachami i dumnie powiewając madziarską flagą, przypominają czasy walk z Turkami, którzy na pewien czas zdobyli miasto.
Samochód zostawiliśmy w parkingu-zatoczce ponad zamkiem (droga w kierunku Noszvaju, za torami w prawo). Tu zeszliśmy do dawnej fosy, w której biegnie obecnie malowniczo położona linia kolejowa i weszliśmy na zamek. Drogę od razu zagrodziła nam budka, w której pobierano opłaty za wejście (400 forintów).
Zamek zajmuje bardzo dużą powierzchnię. W obrębie jego murów mieści się niewielki dziedziniec, otoczony z trzech stron dwukondygnacyjnymi, renesansowymi budynkami z krużgankami, których mieści się m.in. muzeum Isztvána (Stefana) Dobó - postaci związanej z obroną miasta przed Turkami. Oprócz tego znajdziemy tu fundamenty gotyckiego kościoła, zejście do podziemnych kazamat (czynne tylko w poniedziałek) oraz wznoszącą się ponad nimi swoistą "górę Trzech Krzyży". Polecamy szczególnie spacer zachodnią linią murów, skąd rozciąga się wspaniały widok na miasto. Tuż za nią stoją liczne armaty, gotowe oddać strzału w kierunku najeźdźców. Proponujemy wędrówkę od prawej do lewej strony - idąc linią murów wejdziemy nad bramę, a następnie dojdziemy do południowego bastionu z grobem Gezy Gárdonyi'ego - nowelisty sławiącego obronę Egeru. Stamtąd bardzo ładnie widać bramę - nie próbujmy jednak w celu np. zrobienia zdjęć wejść na mury, gdyż jest to zabronione.
Po zakończeniu zwiedzania zamku polecamy zejść przez bramę i udać się malowniczą Dobó utca ku Dobó Ter - placowi Isztvána (Stefana) Dobó z pomnikiem tego ostatniego. Południową ścianę placu zajmuje bazylika Braci Mniejszych (są tu msze odprawiane po polsku). Warto też zajrzeć na Széchenyi utca i zakosztować lodowych deserów u Dobosa - zwanego "węgierskim Sacherem". A na koniec - to już dla naprawdę odważnych - polecamy wizytę na minarecie. Wstęp to jakieś 60 forintów, schody mają jakieś pół metra wysokości, wspinaczka odbywa się w ciemności, a na samej górze na szerokim na jakieś 30-40 cm balkoniku mieści się tylko 6 osób - nie mniej polecamy to wyzwanie, jak i wizytę w samym Egerze i okolicznych miejscowościach m.in. w Bogacsu.