CZORSZTYN

Jest 7 czerwca 2007 roku, godzina 17.55. Wyasfaltowaną ścieżką w kierunku ruin czorsztyńskiego zamku podążają grupki ludzi, mające nadzieję zwiedzić tę naddunajecką warownię. Wśród owych ludzi – my. Za nic mamy złowróżbny napis na budynku kasy „Kasa czynna do 17.40” – idziemy. Mijamy bramę, podchodzimy po metalowym pomoście do drzwi na zamek górny, do drewnianych wrót. Stuk, puk – zamknięte… I na tym kończy się nasza wycieczka. Słońce jeszcze wysoko, ciepło, ludzi przybywa. Pieniński Park Narodowy jest jednak na tyle bogaty, że stać go na zamknięcie podwojów zamku przed zwiedzającymi. To nic, że w pobliskiej Niedzicy zwiedzać można do 19.00. Cóż…
Niewielką rekompensata jest rejs gondolą z przystani u podnóża zamku (o drogę dobrze zapytać miejscowych). Dzięki temu mamy okazję podziwiać zamek od strony jeziora, w promieniach zachodzącego słońca. Pewnie tu wrócimy. Ale koniecznie przed 17.40.


Strona główna