CHUDÓW
Zamek w Chudowie nawiedziliśmy w gorące, lipcowe popołudnie. Z „wiślanki” przez Bujaków dotarliśmy do Chudowa, a stamtąd, z drogi ku Paniówkom, zamkową wieżę widać z drogi. Po zamkiem wygodne parkingi oraz stragany, namioty – widać że wiele się tu dzieje. Zamek jest pod opieką Fundacji „Zamek Chudów” która m.in. obecnie walczy z KWK Budryk, by nie drążono po fortecą tuneli, ponieważ grozi to zawaleniem odrestaurowanej już wieży (w tej chwili jest odchylona od pionu o 17 stopni).
Po mostku, prowadzącym przez dawną fosę oraz drewnianymi schodami weszliśmy do wieży. Za 2 zł od osoby sympatyczny kolega Arek poprowadził nas pięcioma kondygnacjami budowli, gdzie obecnie urządzona jest wystawa - akurat wystawiano renesansowe stroje, ekspozycję kafli z zamkowych pieców oraz wystawę o historii zamku i „skarbie z Chudowa”. Przewodnik – mimo młodego wieku – wiedział o zamku bardzo wiele i mówił konkretnie. Ujrzeliśmy też unikalny na tych terenach… wykusz latrynowy. Na dziedzińcu widać było resztki studni oraz husycki wóz bojowy. Ze słów kolegi Arka dowiedzieliśmy się, że na najbliższym Jarmarku Średniowiecznym (18/19 VIII 2007) spodziewają się 17-metrowej repliki katapulty, strzelającej ognistymi kulami.
Naszą wizytę zakończyliśmy spacerem po dawnej fosie, w przyjemnym cieniu drzew.
UWAGA
- DUCH !!!
Nie ma nazwy, nie wiadomo kim jest, ale... Wg słów kolegi Arka codzienie, kiedy przychodzą do zamku, jeden z kafli - z wizerunkiem św. Jerzego - jest w innej pozycji niż wieczorem. Obarcza się tym szkody górnicze, ale dziwne to szkody działające tylko na jeden kafel...