BOGÁCS
Bogács - idealne miejsce na wakacyjny wypoczynek. Jakoś tak się dziwnie składa, że wszystkie nasze plany letniego wypoczynku od kilku lat zawsze kończyły się w Bogácsu. Dlaczego? Bo jest to niezwykłe miejsce, wspaniała atmosfera węgierskiego klimatu i... ludzie. Przeczytajcie naszą relację z pobytu, a przekonacie się, że warto tam pojechać.
Plan podróży:
Wyjazd z Dąbrowy Górniczej odbywa się bardzo wcześnie rano, ażeby szybko uporać się z drogą wiodącą do granicy polsko-słowackiej w Piwnicznej (Mniąek nad Popradom). Następnie mijamy Poprad i krajobrazowo piękną trasą poprzez Słowacki Kras udajemy się w stronę Roznavy i i przejścia granicznego Kral - Banreve, gdzie w szczerym polu przekraczamy granicę z Węgrami, kierując się później cały czas na Eger. Stamtąd to już tylko kilkanaście kilometrów do celu naszej podróży - ważnym jest, by w Egerze znaleźć kierunkowskazy na Noszvaj. Bogács to miejscowość położona na północnym Pogórzu Węgier. Przemierzamy zatem krętą drogę pomiędzy wzgórzami, pośród winorośli i słoneczników, mijamy Noszvaj i dojeżdżamy do serca Bogácsa, w którym słychać ojczystą mowę...
Czas podróży w zależności od częstotliwości i długości postojów wynosi 7 - 8 godzin.
Noclegi:
Mamy zaprzyjaźnionych znajomych, u których nocujemy już kilka sezonów. Węgrzy to bardzo serdeczni i gościnni ludzie, dlatego też nigdy nie narzekaliśmy na zakwaterowanie. Z każdej strony widnieją napisy w trzech językach: "Szoba kiado", "Frei Zimmer", "Wolne pokoje", dlatego też można tam jechać nie mając żadnych, ale to żadnych wcześniejszych kontaktów. Możliwości noclegów jest wiele - z wyżywieniem, bez wyżywienia, w pensjonatach, hotelikach, domach letniskowych, apartamentach, kwaterach prywatnych i pokojach do wynajęcia. Nie myślcie sobie jednak, że Bogács to ogromny kurort na miarę chociażby włoskich betonowych uzdrowisk, bo jest to niewielka miejscowość, a cała baza turystyczna jest bardzo umiejętnie wkomponowana w tło krajobrazu. No właśnie - jak wygląda Bogács?
Zacznijmy od tego, że otoczone jest wzgórzami i pagórkami (w oddali rozciąga się niesamowite i urzekająca pasmo gór Bukowych), pośród których tętni życie zwyczajnych ludzi, mieszkających w niedużych, pastelowych domach z pomarańczowymi dachówkami. Przed każdym (!!!) takim domem rośnie niezliczona ilość drzew, krzewów i kwiatów, które sprawiają, że miejsce to nabiera specyficznego charakteru - poniekąd jak z bajki. Mnóstwo uliczek sprawia, że nie brakuje okazji do spacerów, zwłaszcza tych na punkt widokowy Bogacza, które bez trudu rozpoznajemy po łopoczącej fladze Węgier, ale o tym za chwilę.
Najważniejsze miejsca i obiekty:
BASENY TERMALNE (Strand Fürdo) - ulokowane w centrum Bogácsa, jednak niewidoczne gołym okiem, ponieważ znajdują się w parku, który otacza dość wysokie ogrodzenie. Obiekt posiada pięć różnych basenów termalnych z ławami do siedzenia, jeden zwykły z zimną wodą oraz basen dla dzieci z piłką. Ponadto place zabaw (huśtawki, drabinki), ławeczki, szafki na rzeczy osobiste, wc, bazę gastronomiczną, gdzie można spróbować typowo węgierskiej kuchni lub jak kto woli: fast - foody, desery, lody, napoje i alkohol (przede wszystkim wino i piwo - najlepsze BORSODI). Wstęp do obiektu dla osoby dorosłej to wydatek (na cały dzień) około 800 Ft (ok. 12 PLN), można także wykupić tygodniowy karnet, dzieci oczywiście posiadają zniżkę, respektowano również legitymacje uczniowskie.
PUNKT WIDOKOWY, do którego prowadzi nieco skomplikowany szlak, położony jest w zachodniej części Bogacza, na jego obrzeżach. Kierując się do jego podnóża trzeba pokonać niewielkie podejście, a potem kilkadziesiąt prowizorycznych schodków. Z wybudowanej wieży widać całą okolicę, polecamy wycieczkę głównie o zachodzie słońca, wtedy bowiem wrażenie jest jeszcze piękniejsze.
KOŚCIÓŁ - praktycznie w centrum znajduje się malowniczy kościół pod wezwaniem świętego Marcina (Szent Marton), który często odwiedzają chóry, zespoły i mieszkańcy Ogrodzieńca, są to bowiem miasta partnerskie. Msza święta sprawowana jest w języku węgierskim oczywiście, ale najważniejsze części Eucharystii zdarza się usłyszeć zarówno po niemiecku jak i po polsku.
POLICJA - po węgiersku RENDÖRSEGI, niby normalna rzecz, a jednak warto o niej wspomnieć... Posterunek policji generalnie jest zamknięty, bywa, że panowie mundurowi mają poranne dyżury, ale nie zdarzyło nam się, żeby kiedykolwiek wieczorem ktoś tam pracować. Jaki z tego morał??? Węgrzy to niezwykle spokojny naród. Jeżeli słychać na ulicy wieczorem podniesione głosy, to jedno jest pewne - POLACY!!! Dlatego też polecamy tę miejscowość rodzinom z dziećmi, spokój i bezpieczeństwo gwarantowane.
PIWNICE, LOKALE, IMPREZY - wiele by tu pisać, tam po prostu trzeba być. We północno-wschodniej części Bogacza, poza domostwami roztacza się piękne wzgórze z wykutymi w skałach piwnicami winnymi, w których w większości mieszczą się knajpki. Prawie każda piwnica posiada gastronomię, można skosztować cudownego smaku węgierskiego wina (kilka rodzajów czerwonego - m.in. medina i kekfrankos, oraz białego - m.in. riesling i muskotaly, niezwykle aksamitnego napoju, które najlepiej smakuje prosto z zapasów piwnicznych), poza tym życie toczy się w ogródkach (przed każdym wejściem), gdzie przez całe lato, aż do pierwszych oznak jesieni rozlega się muzyka, przy której można potańczyć. Warto dodać, że wykonywana jest na żywo. Nie muszę chyba pisać, jakie melodie są najpopularniejsze, gdy grajkowie słyszą polską mowę... Tak, tak.. królują polskie szlagiery biesiadne z "Szła dzieweczka do laseczka" na czele. Zresztą sami popatrzcie na zdjęcia.
Godny polecenia jest lokal nieopodal basenów (schodząc z mostu w stronę drogi głównej - Alkotmany utca), z charakterystycznym kominem (trudno nie zauważyć). Serwują tam dania opatrzone polskimi nazwami - szczególnie polecamy: "Radość pięknych dziewcząt" i "Kabza młynarczyka" - wyśmienite, ogromne porcje w przyzwoitej cenie, a wszystko w przytulnej atmosferze węgierskich tradycji. Inny - warty uwagi - to charakterystyczna restauracja z wozami przed wejściem przy głównej drodze w stronę Mezőkövesd, posiadający restaurację. Wystrój, obsługa i klimat mogłyby sugerować, że po obiedzie portfel będzie świecił pustkami - mylne odczucie. Pyszny posiłek za bardzo standardową kwotę. [Anegdota - pewnego późnego wieczora, gdy wracaliśmy z piwnic, poczuliśmy nagły i przejmujący głód... wstąpiliśmy do owej restauracji, gdzie akurat podawano kolację dopiero co przybyłym gościom. Były przystawki, aperitify, wymyślne drinki, dania pierwsze, drugie, sałatki, desery..... wtedy to kelner podchodzi do nas (było nas troje...) i słyszy: "Dreimal Tequilla und einmal pommes frites bitte...." Trzeba było widzieć jego minę...].
Nie sposób wymienić wszystkie nazwy, bo z roku na rok przybywa ich coraz więcej, ale jakość potraw i ceny przyciągają wielu turystów z Polski.
INNE ATRAKCJE - niedaleko piwnic winnych znajduje się tor do auto-crossu. Zawody w tym sporcie to każdorazowo duże wydarzenie dla mieszkańców Bogácsa. Również amatorzy wędkowania znajda tu coś dla siebie - niewielkie jezioro, dobrze widoczne z drogi od strony Egeru. Chętnych na górskie wycieczki zapraszają pobliskie Góry Bukowe, a tych którzy wolą zwiedzać i nie tylko: Eger i Miskolc (odpowiednio: 20 i 50 km od Bogácsa).
Warto zajrzeć tu:
Na stronie tej znajdziemy kalendarz imprez, które zaczynają się już od kwietnia i kończą w dniu Św. Marcina. Są to m.in. imprezy folklorystyczne, sportowe, wakacyjne (te dzieją się głownie na terenie basenów), dotyczące winobrania oraz obchody ku czci patrona. Oprócz tego można zapoznać się z bazą noclegową i gastronomiczną łącznie z adresami i telefonami. Jedyna trudność to bariera językowa, albowiem strona jest tylko w języku naszych bratanków.
Jeśli dostatecznie zachęciliśmy do wyjazdu do Bogacsa i zechcecie spędzić tam trochę czasu, mamy dla was dobry adres - pan Laszlo udzieli wszelkich informacji w - uwaga - języku polskim.
