BOBOLICE

Kiedy dotrze się już do Mirowa, grzechem jest nie zajrzeć na "braterski" zamek w Bobolicach. Dotrzeć tam można na dwa sposoby: albo za znakami czerwonymi Szlakiem Orlich Gniazd, albo żwirową drogą łączącą obie wsie (w Mirowie znajduje się kierunkowskaz "Bobolice - noclegi szkoła"). My wybraliśmy marszutę pieszą, co zajęło nam ok. 20 min drogi malowniczym skalnym grzbietem.
Bobolicki zamek to obecnie (maj 2006) plac budowy. Do fortecy dobudowano mury oraz wieżę bramną z tarasem widokowym, Pachnące nowością kamienne ściany wyraźnie kontrastują z wiekowymi murami zamku górnego. Bramę zaopatrzono w solidne stalowe wrota i... zamknięto przed turystami. Przez niewielkie zakratowane okienko widać materiały budowlane, a przed zamkiem stoją pakamery dla budowlańców. Ze stojącej nieopodal tablicy wynika, że zamek obecnie znajduje się w rękach rodziny Laseckich, którzy patronują nad przywracaniem zamkowi dawnej świetności i po zakończeniu prac udostępnią zamek turystom. Czekamy na to z niecierpliwością.

UWAGA - DUCH !!!

W bobolickich murach straszy podobnież "Biała Dama" lub "Blada Kobieta" - zjawa nieszczęsnej wdowy, której rodzina zmarłego męża - pana tego zamku - odebrała dzieci, winiąc ją za śmierć krewniaka i skazując na samotny żywot. Nas bardziej przestraszył plac budowy niż widmowa niewiasta.


Minęło pięć lat od naszej ostatniej wizyty na bobolickim zamku. W maju 2011 roku warownia zmieniła się nie do poznania. Zniknęły wyszczerbione ściany zamku, w ich miejscu stoi okazała bryła, górująca nad Niegową i okolicą. Również zamkowa brama otwarła swe podwoje dla zwiedzających. Na razie skromnie, ale zawsze...
Droga pomiędzy Mirowem i Bobolicami również nie przypomina leśnego duktu sprzed pięciu lat. Pokryto ją asfaltem, lecz nie radzimy rozwijać tu dużych prędkości, z uwagi na wielość spacerowiczów i rowerzystów. Pod zamkiem wyznaczono (na razie „gruntowe”) parkingi, skąd można podejść po zamek. Dochodząc do niego mijamy „Bramę Lasockich” – skalne wrota do warowni. Pilnujący wejścia portier, sprzedając bilety-cegiełki, lojalnie ostrzega, że póki co niewiele jest do oglądania. Widoki z wieży bramnej oraz z tarasu przed (zamkniętym jeszcze) wejście na zamek górny, a także niewielka zbrojownia, gdzie można zobaczyć zbroje z XVII wieku, broń białą oraz „maskę wstydu” w kształcie świńskiego ryja i pas cnoty. Z murów widać m.in. wystającą wśród drzew wieżę mirowskiego zamku. U stóp zamkowego wzgórza powstaje baza hotelowa i gastronomiczna.
Zamek w Bobolicach, oprócz ducha, ma także własnego całodobowego strażnika. Kamienny jegomość, siedzący cierpliwie w bramie nie zastrajkuje, nie upomni się o podwyżkę, a zamku będzie pilnował zawsze z tym samy stoickim spokojem.
Schodząc do samochodu, zachęceni przez łuczników spod Grunwaldu przybyłych, oddaliśmy się rozrywce w postaci prób strzelania z łuku. Najbieglejszy w tej sztuce okazał się nasz Mikuś, lat 2 i 5, który (z niewielką tylko pomocą łucznika) wprawnie ustrzelił „10”.




Strona główna