Nie omieszkaliśmy zatrzymywać się przy kolejnych mijanych cerkwiach. W Kwiatoniu udało nam się nawet wejść do środka, korzystając z obecności pań rekonstruujących polichromie. Jak usłyszeliśmy potem od naszych gospodarzy w Smerekowcu – mieliśmy wielkie szczęście. Zamkniętą zastaliśmy cerkiew w
Skwirtnem, otwartą zaś – w Gładyszowie. Do tej ostatniej prowadzi urocza aleja, ocieniona drzewami, a panująca wewnątrz cisza urzekła nawet naszego małego wiercipiętę – Mikusia.
Wracając z bacówki PTTK zatrzymaliśmy się na zakręcie drogi, by łąką podejść do staruszki-cerkwi w Bartnem. Nie skorzystaliśmy z możliwości wejścia do niej, które trzeba organizować, dzwoniąc do jednego z mieszkańców wsi. Zamknięte też okazały się obie cerkwie w Bodakach, stojące w sąsiedztwie łemkowskich chyzy i kamiennego przydrożnego krzyża.
Więc jednak w Beskidzie Niskim coś jest? Na pewno. Jest inny, swoisty w swoim krajobrazie, pełnym szczytów o łagodnych stokach, w spotykanych często cmentarzach wojennych z okresu I wojny światowej oraz tych zwykłych, z krzyżami różnych obrządków a także koni, pasących się na prostokątnych płachtach łąk.