BRENNA – BŁATNIA (917 m.n.p.m.)– KLIMCZOK (1117 m.n.p.m.) – SZYNDZIELNIA (1026 m.n.p.m.) – BIELSKO-BIAŁA OLSZÓWKA

Naszą marszutę rozpoczęliśmy od przystanku PKS Brenna Centrum. Stąd wychodzi czarny szlak, którego znaki na początku dość trudno jest znaleźć. Trzeba po prostu obejść od lewej strony budynek, w którym znajduje się poczta. Stąd szlak wiedzie najpierw wśród domostw, poczym wchodzi w las, pnąc się do góry. Po około 15 minutach doszliśmy do szlaku zielonego, który wiedzie z Równicy. Dalszą wędrówkę kontynuowaliśmy już za znakami zielonymi. Droga już mniej zdecydowanie, ale pnie się w górę bukowym lasem. Po ok. 20 minuta skręca w lewo, by wyjść na polanę Szarówka z charakterystycznymi kapliczkami. To znak że do Błatniej mamy coraz bliżej. Wcześniej jednak wychodzimy (prawie) na szczyt Wielkiej Cisowej (878 m.n.p.m.) – poznamy go po murowanym kręgu. Stąd widać już schronisko na Błatniej oraz – poniżej – „Ranczo”. Minęliśmy pasące się samopas „ranczowe” konie i po kilku minutach byliśmy już pod schroniskiem. Cała droga zajęła nam jakieś 1 godz. 30 min.
Schronisko PTTK na Błatniej to jedno ze spokojniejszych schronisk. Na natłok turystów raczej nie mogliśmy narzekać, tym bardziej że wszyscy raczej wylegli na ławki. Przed schroniska rozciąga się wspaniały widok na Równicę, Czantorię ze Stożkiem oraz Beskid Żywiecki. Jeszcze wspanialsze widoki zaserwował nam odsłonięty, trawiasty szczyt Błatniej z charakterystycznym „kopcem” kryjącym studnie. Stad widać było także sam Klimczok , Baranią Górę oraz – na północy – Bielsko-Białą i taflę Jeziora Goczałkowickiego.



Ze szczytu ruszyliśmy pośród traw ku Klimczokowi. Poprowadził nas żółty szlak, który wiedzie poprzez zalesione szczyty Stołowa (1035 m.n.p.m.) oraz Trzech Kopców (1081 m.n.p.m.). Wędruje się pod gorę, ale nie są to forsowne podejścia; trasa to jakaś 1 godz 20 min. Tylko samo podejście pod szczyt Klimczoka wymaga nieco więcej wysiłku. Szybko jednak znajdziemy się na jego trawiastym szczycie. Stąd widać Skrzyczne oraz grzbiety Beskidu Małego. Największą uwagę przykuwa (oczywiście) położone na przeciwległym stoku Magury kamienne schronisko. Zejście do niego to typowe „z górki na pazurki”, potem trzeba podreptać jeszcze conieco pod górę.
Schronisko PTTK na Klimczoku jest jednym z najbardziej tłumnie odwiedzanych schronisk w Beskidzie Śląskim. Powód? Oczywiście – bliskość Szyndzielni; niewiele osób wybiera trasę np. ze Szczyrku. Koło budynku wybudowano basen, a podczas naszej wizyty okolice jego były szczelnie wypełnione turystami. Przyciąga także niezła kuchnia – pierogi możemy polecić z czystym sumieniem.



Nie oparliśmy się pokusie i drogę powrotną odbyliśmy już częściowo na nogach – względnie płaskim czerwonym szlakiem na Szyndzielnię (ok. 30 min). Pominięciu sporych rozmiarów schroniska PTTK skierowaliśmy nasze kroki ku górnej stacji kolejki gondolowej, która – lekko usypiając jednostajnym buczeniem – zwiozła nas do Bielska-Białej Olszówki, do przystanku MPK.




Strona główna