Ze szczytu ruszyliśmy pośród traw ku Klimczokowi. Poprowadził nas żółty szlak, który wiedzie poprzez zalesione szczyty Stołowa (1035 m.n.p.m.) oraz Trzech Kopców (1081 m.n.p.m.). Wędruje się pod gorę, ale nie są to forsowne podejścia; trasa to jakaś 1 godz 20 min. Tylko samo podejście pod szczyt Klimczoka wymaga nieco więcej wysiłku. Szybko jednak znajdziemy się na jego trawiastym szczycie. Stąd widać Skrzyczne oraz grzbiety Beskidu Małego. Największą uwagę przykuwa (oczywiście) położone na przeciwległym stoku Magury kamienne schronisko. Zejście do niego to typowe „z górki na pazurki”, potem trzeba podreptać jeszcze conieco pod górę.
Schronisko PTTK na Klimczoku jest jednym z najbardziej tłumnie odwiedzanych schronisk w Beskidzie Śląskim. Powód? Oczywiście – bliskość Szyndzielni; niewiele osób wybiera trasę np. ze Szczyrku. Koło budynku wybudowano basen, a podczas naszej wizyty okolice jego były szczelnie wypełnione turystami. Przyciąga także niezła kuchnia – pierogi możemy polecić z czystym sumieniem.
Nie oparliśmy się pokusie i drogę powrotną odbyliśmy już częściowo na nogach – względnie płaskim czerwonym szlakiem na Szyndzielnię (ok. 30 min). Pominięciu sporych rozmiarów schroniska PTTK skierowaliśmy nasze kroki ku górnej stacji kolejki gondolowej, która – lekko usypiając jednostajnym buczeniem – zwiozła nas do Bielska-Białej Olszówki, do przystanku MPK.

Strona
główna