BEILSTEIN – BURG METTERNICH

Beilstein od Cochem dzieli kilkanaście kilometrów; trzeba jednak przejechać na drugi brzeg Mozeli. Miasteczko „przyklejone” jest do zboczy mozelskich brzegów. Niewielkie, brukowane uliczki, w których można się pogubić, urokliwe placyki z knajpkami, sklepy z winem i miejscowymi „destylatami” (jak mawia imć Makłowicz) – wszystko to sprawia, że w Beilstein czuje się powiew historii. Nas oczywiście przyciągnęła górująca nad miejscowością wieża zamku Metternich.


Wśród uliczek znaleźliśmy Burgstrasse – ulicę która prowadziła do zamku. Zacieniona ścieżką zaczęliśmy się wspinać, by po chwilę dotrzeć do kas. Wstęp – 2,50 EUR. Kupiwszy bilety ruszyliśmy zakosami do pierwszej z bram. Piszę pierwszej, ponieważ trzeba takowe pokonać aż trzy. Uwagę zwraca budulec zamku – cienkie, kładzione na sobie łupki. Po kilku chwilach byliśmy już na dziedzińcu, na którym znajduje się restauracja. My jednak postanowiliśmy zdobyć wieżę. Wchodzi się dość wygodnie, ponieważ po drodze są liczne „mijanki”. Ze szczytu widać ogrom winnic, które rozłożyły się nad rzeką. Wszystko tonęło w majowym słońcu.



Opuściwszy zamek jeszcze raz przeszliśmy się uliczkami Beilstein, zaglądając tu i ówdzie oraz chłonąc niepowtarzalną atmosferę. Potem wróciliśmy do zaparkowanego nad Mozelą samochodu i ruszyliśmy do Koblencji.




Strona główna